//////

Archive for Luty, 2010

Mamy więc oto metodę pomiaru odległości bez miar­ki. Nie używamy przy tym ani wzorcowego metra, ani wzorcowego jardu. Mierzymy odstęp czasu i na­stępnie mnożymy wynik pomiaru przez stałą wiel- wość: prędkość światła. Można wobec tego użyć czasu, aby wyrazić odległość. W astronomii jest to oczywi­ście całkiem pospolity zabieg: aby uniknąć nieporęcz­nie wielkich liczb, jakie występują przy wyrażaniu odległości gwiezdnych w milach, określa się je w la­tach świetlnych, biorąc za podstawę dystans, jaki światło przebywa w ciągu roku, czyli około 5 878 000 000 000 mil. Można też mówić o „mikrose­kundzie świetlnej”, czyli odległości przebywać ej przez światło w jednej milionowej sekundy. Ta pożytecz­na jednostka równa się mniej więcj 300 metrom, czyli 330 jardom. Milimikrosekunda świetlna — jed­na tysięczna tej jednostki — byłaby więc z grubsza równa stopie.

W zwykłych, powszednich okolicznościach, jak przy chronometrażu jakiegoś wyścigu lub w radarowej pu­łapce na szosie, prędkość światła nie daje raczej oka­zji do kontrowersji; nikt by chyba nie kwestionował mandatu za przekroczenie dozwolonej szybkości wy­kłócając się o każdą milę w pomiarze pięciu miliono­wych sekundy. Kiedy jednak zaczynamy dyskutować o    naturze wszechświata, te aspekty czasu i odległości nabierają znaczenia. Z chwilą gdyśmy pojęli, iż czas jest odległością i odwrotnie, rozumiemy, że gwiazda, którą oglądamy, nie jest zjawiskiem z „tu i teraz”’ lecz że jej światło wędrowało miliardy lat, nim do nas doszło, co oznacza, że jest oddalona miliardy milionów mil, my zaś w naszym „teraz” jesteśmy świadkami zdarzenia z „odległej przeszłości”.

Kiedy przestrzeń i czas stają się w ten sposób nierozdzielne, kiedy jedno z nich nie może być pomyślane bez dru­giego, kiedy czas przestaje być jednowymiarowy jak w mechanice klasycznej — pojawia się czasoprzestrzeń z czwartym wymiarem. Zdrowy rozsądek wzdraga się przed ideą czterech wymiarów, których nikt, nawet fizyk i matematyk, nie potrafi sobie wyobrazić, a tym bardziej — zoba­czyć. Czterowymiarowość oznacza tyle tylko, że za pomocą współrzędnych czasu i przestrzeni można do­brze opisać zdarzenie: kiedy i gdzie zachodzi. Zdrowy rozsądek czuje się też raczej nieswojo, gdy o „tu i teraz trzeba myśleć jako o „przeszłości”, jak w przypadku odległych gwiazd, lub jako o „przyszłości’’, jak w przypadku naszego Rip Van Winkle’a.