//////

Archive for Marzec, 2010

Wnioskiem z teorii względności jest, że równoczesności i odległości nie uważa się już za niezmienniki. Jeśli obserwowane są dwa zdarzenia, nazwijmy je A i B, to może być, że jeden z obserwatorów będzie naj­zupełniej przekonany o ich równoczesności, inny stwierdzi, że A nastąpiło przed B, trzeci zaś, że od­wrotnie, B — przed A; każdy powie to, co spostrzeże w swoim układzie odniesienia. Podobnie, jeden z obserwatorów zmierzy odległość między zdarzenia­mi jako skończoną niezerową, dla drugiego zaś będą one następować w tym samym miejscu.

Żadne więc mnożenie, odejmowanie, podnoszenie do kwadratu nie pomoże: sędzia liniowy i widz na­dal będą różnego zdania o przebiegu tej gry. W co­dziennym życiu nie będzie im to przeszkadzać, bo równanie transformacji nieodzownie wymaga korek­ty dopiero wówczas, gdy wchodzące w grę prędkości stają się bliskie prędkości światła. Tak bywa dziś w ogromnych akceleratorach przyspieszających cząst­ki jąder atomowych. Przy takich prędkościach czas i przestrzeń mieszają się bez ratunku, i jedyna miarą, która pozostaje taka sama dla wszystkich obserwato­rów, jest ów interwał czasoprzestrzenny.W rozwiniętej postaci einsteinowskiej szczególnej teorii względności występuje inne równanie: E = mc2, które — jak dziś wiemy — jest znakiem firmowym bcmby atomowej (wówczas nikt tego nawet nie prze­czuwał).




PC
Polecane