//////

Archive for Luty, 2011

Przeciwstawiwszy się tej opinii Lister za­stosował spryskiwanie otwartych ran kwasem karbo­lowym, tworząc tak zwaną chirurgię antyseptyczną; ale wspomniane przeświadczenie zdawało się przez to raczej potwierdzać, ponieważ można było z pożytkiem używać środka odkażającego (kwasu karbolowego) do otwartych ran, powierzchownych wrzodów lub czyra­ków, lecz doustne zażycie go było śmiertelne. Słowo „trucizna” widniało na wszystkich butelkach ze środ­kami dezynfekcyjnymi. Przeważała taka opinia jesz­cze w roku 1928, mimo że Ehrlich dowiódł czegoś prze­ciwnego już w roku 1909, i — jak się zdaje — Alek­sander Fleming właśnie z tego powodu nie zdał sobie sprawy ze znaczenia własnego odkrycia. Rozpoznał on „efekt penicylinowy” — właściwość wydzieliny grzyb­ka penicillium notatum powstrzymywania wzrostu zarazków. Posługiwał się nim jako laboratoryjną tech­niką wyodrębniania jednej, ściśle określonej bakterii: B. injluenzae, eliminując inne organizmy.

Używał też tej wydzieliny z dobrym skutkiem do zwalczania po­wierzchniowych zakażeń, zauważył jednak, że jest to związek nietrwały, a więc o bardzo szybko malejącej skuteczności; mniej kłopotów sprawiały inne wypró­bowane antyseptyki do powierzchniowego użytku. Fleming nie zajął się natomiast ewentualnością że penicylina mogłaby okazać się zdolna do zabijania zarazków wewnątrz żywego ciała. „Istniało — pisał w «Pemcilhn» (1946) _ przekonanie, że nawet zwy­kłe koki ropne są, po przeniknięciu do organizmu po­za zasięgiem wszelkich środków chemicznych.” Przeważył panujący paradygmat.