//////

Archive for Marzec, 2011

Bolton, australijski radioastronom, odkrył silne sygnały radiowe dochodzące z jednego z sekto­rów nieba. Dokładniejsze dane wykazały, że źródło sygnałów znajduje się w Mgławicy Krab. Uznano zgodnie, że sygnały te są dalszym ciągiem „radiowego komentarza” do wydarzenia, którego dotyczy świa­dectwo chińskie.W roku 1572 Tycho de Brahe zapisał pojawienie się Supernowej, po której nie ma żadnego widocznego śladu. Jednakże w roku 1952 R. Hanbury Brown zare­jestrował w Jodrell Bank sygnały nadchodzące z pu­stego optycznie obszaru na niebie. Po sprawdzeniu — on sam, i inni wykazali, że sygnały pochodzą z kie­runku, gdzie powinna się obecnie znajdować Super­nowa Tycho de Brahe’a.

Obecnie przeszukuie niebo wiele olbrzymich radio­teleskopów, a wielkie interferometry w stałych po­łożeniach selekcjonują sygnały, w miarę jak gwiazdy nad nami przesuwają się względem Ziemi. Dysponu­jąc takimi przedłużeniami zmysłów, radioastronomo­wie dotarli poza zasięg optyki astronomicznej — jak sądzą niektórzy — do najdalszych granic wszech­świata. Radioastronomia sporządziła nowe mapy nie­bios, współpracując (ku obopólnej korzyści) z astro­nomią optyczną zwróciła jej uwagę na obiekty przed­tem nie umiejscowione z dostateczną precyzją. Sto­pniowo zwiększając zasies radioastronomowie zbliżyli się do granicy, którą wielu uważa w ogóle za granicę zasięgu obserwacji wszechświata: 10 miliardów lat świetlnych.

Sprawa tak zwanej zasady Ehrlicha ilustruje w ja­ki sposob paradygmat oraz racjonalne na pozór uprze­dzenia pewnej szkoły myślenia mogą opóźnić rewo­lucję naukową. Doniosłą zasługą Ehrli­cha było zrozumienie, że jeśli komórki i tkanki przy­swajają barwniki w sposób selektywny, to można użyć barwników do przekazywania specjalnych substancji  do wybranych części ciała. Zastrzykując na przykład zwierzęciu błękit metylowy Ehrlich zobaczył, że zabarwnika. Rozumował, że powinno być możliwe za- strzykiwanie żywemu organizmowi substancji, które będą się odkładać selektywnie nie tylko w tkankach ciała, lecz również w odpowiednich zarazkach.

Wyni­kiem tego był salwarsan, „Ehrlich-Hata 606” — pre­parat nazwany tak, ponieważ był w kolejności sześć­set szóstym wypróbowanym przez uczonego związ­kiem arsenu. Salwarsan niszczył wybiórczo krętki sy­filisu wewnątrz żywego organizmu bez istotnej szko­dy dla niego samego. Lekarze, przedstawiciele nauk medycznych i farmakolodzy zaakceptowali salwarsan pokrewne środki krętkobójcze, zignorowali jednak­że zasadę, że można bezpiecznie zabijać zarazki we­wnątrz żywego ciała za pomocą odpowiednio wyspe­cjalizowanych preparatów. Sprzeciwiało się tej idei głęboko zakorzenione przy­zwyczajenie wielu pokoleń lekarzy. Już Lister zde­rzył się z oporem profesji, przeświadczonej, iż wszel­ki związek chemiczny, który zabija zarazek in vitro (w probówce), musi też być zabójczy dla żywego nosiciela.