//////

Archive for Lipiec, 2011

Paradygmat dokonuje się niejako skokiem kwantowym z jednej orbity myśle­nia na inną. Takie przestawienia są zazwyczaj dziełem umysłów stosunkowo wolnych od blokady nawyko­wej. Tłumaczyłoby to rolę osób młodych w dokony­wanych przełomach. Kepler miał 24 lata, kiedy sfor­mułował swą teorię orbit eliptycznych, która rozbiła antyczny wszechświat wsparty na kołach i dała po­czątek nowoczesnej kosmologii. Izaak Newton miał 24 lata, kiedy siłę niezbędną do utrzymania Księżyca na orbicie przyrównywał do siły ciążenia na po­wierzchni Ziemi („…byłem w kwiecie wieku”). Lavoisier obalając teorię flogistonu nie miał jeszcze trzydziestki. Dalton występując ze swą atomową teo­rią chemii osiągnął był dostojną czterdziestkę, ale — jak podkreślano — zaczynał od meteorologii, w chemii był neofitą.

Maxwell miał 24 lata, kiedy dokonał pierwszego istotnego kroku w budowie teorii fal elek­tromagnetycznych. Rutherford miał lat 27, kiedy bę­dąc już profesorem McGill University w Montrealu stworzył wraz z Frederickiem Soddym (lat 22) nowo­czesną teorię radioaktywności. Einstein pisząc w roku 1905 swe cztery komunikaty miał lat 26. Każda z tych prac była doniosłym krokiem naprzód. Były to: szcze­gólna teoria względności, ustanowienie równoważno­ści masy i energii, teoria ruchów Browna, podstawy fotonowej teorii światła. Bohr przedstawiając swój model atomu miał lat 28. Heisenberg formułując za­sadę nieoznaczoności — liczył sobie lat 27.

Lord Rutherford utrzymywał, że jest w życiu naukowców okres „hubki i krzesiwa”, kiedy „iskrzą się” innowacjami, natomiast gdy czas ten mija, po­winni pogodzić się z rolą luminarzy we własnym przedmiocie, kierowników badań, względnie opiekunów-inspiratorów. Innymi słowy, powinni w myśl tej rady stać się mądrymi strażnikami paradygmatu ocze­kującymi ryzykantów. „Nigdy — radził Rutherfod — nie mów: próbowałem tego kiedyś i nie wyszło.” Do­radzał tak ktoś, kto wychował czternastu laureatów Nobla.Astronautom, okrążającym 16 razy dziennie kulę ziemską, udało się to, czego nie zdołały zdziałać licz­ne pokolenia kosmologów: przekonać laika, że Ziemia jest niewielką planetą w Układzie Słonecznym.

 

Setki milionów ludzi mogły zastępczo — wzrokiem i słu­chem uczestniczyć w doświadczeniu wyprawy w przestrzeń i dzięki świadectwu własnych zmysłów oswoić się z pojęciami, którymi dotąd zajmowali się tylko nieliczni. W zabawie dzieciaków ubranych w kopie kombinezonów kosmonautów „wiooo!” już nie pcpędza konia na biegunach, lecz oznacza działanie przyciągania ziemskiego.Przeciętny mieszkaniec Ziemi zmuszony był zrewi­dować swe niefachowe wyobrażenia o wymiarach czasu, przestrzeni, ciążenia, przyspieszenia i prędko­ści. Kiedy ujrzał, jak astronauta przemierza „spa­cerkiem” kontynenty — z Kalifornii do Florydy szyb- ciej niż piechur dystans jednej mili — w jego świecie, świeci e ziemskiego obywatela skurczył się czas odległości.