//////

Archive for Sierpień, 2011

Wyni­kiem tego był salwarsan, „Ehrlich-Hata 606” — pre­parat nazwany tak, ponieważ był w kolejności sześć­set szóstym wypróbowanym przez uczonego związ­kiem arsenu. Salwarsan niszczył wybiórczo krętki sy­filisu wewnątrz żywego organizmu bez istotnej szko­dy dla niego samego. Lekarze, przedstawiciele nauk medycznych i farmakolodzy zaakceptowali salwarsan pokrewne środki krętkobójcze, zignorowali jednak­że zasadę, że można bezpiecznie zabijać zarazki we­wnątrz żywego ciała za pomocą odpowiednio wyspe­cjalizowanych preparatów. Sprzeciwiało się tej idei głęboko zakorzenione przy­zwyczajenie wielu pokoleń lekarzy. Już Lister zde­rzył się z oporem profesji, przeświadczonej, iż wszel­ki związek chemiczny, który zabija zarazek in vitro (w probówce), musi też być zabójczy dla żywego nosiciela.

Przeciwstawiwszy się tej opinii Lister za­stosował spryskiwanie otwartych ran kwasem karbo­lowym, tworząc tak zwaną chirurgię antyseptyczną; ale wspomniane przeświadczenie zdawało się przez to raczej potwierdzać, ponieważ można było z pożytkiem używać środka odkażającego (kwasu karbolowego) do otwartych ran, powierzchownych wrzodów lub czyra­ków, lecz doustne zażycie go było śmiertelne. Słowo „trucizna” widniało na wszystkich butelkach ze środ­kami dezynfekcyjnymi. Przeważała taka opinia jesz­cze w roku 1928, mimo że Ehrlich dowiódł czegoś prze­ciwnego już w roku 1909, i — jak się zdaje — Alek­sander Fleming właśnie z tego powodu nie zdał sobie sprawy ze znaczenia własnego odkrycia. Rozpoznał on „efekt penicylinowy” — właściwość wydzieliny grzyb­ka penicillium notatum powstrzymywania wzrostu zarazków. Posługiwał się nim jako laboratoryjną tech­niką wyodrębniania jednej, ściśle określonej bakterii: B. injluenzae, eliminując inne organizmy.

Używał też tej wydzieliny z dobrym skutkiem do zwalczania po­wierzchniowych zakażeń, zauważył jednak, że jest to związek nietrwały, a więc o bardzo szybko malejącej skuteczności; mniej kłopotów sprawiały inne wypró­bowane antyseptyki do powierzchniowego użytku. Fleming nie zajął się natomiast ewentualnością że penicylina mogłaby okazać się zdolna do zabijania zarazków wewnątrz żywego ciała. „Istniało — pisał w «Pemcilhn» (1946) _ przekonanie, że nawet zwy­kłe koki ropne są, po przeniknięciu do organizmu po­za zasięgiem wszelkich środków chemicznych.” Przeważył panujący paradygmat.

Wyłamał się z nie­go w latach trzydziestych dr Gerhard Domsgk wy­kazawszy, ze syntetyczny barwnik sulfamidowy, czer­wień prontosilowa, jest skutecznym lekarstwem Wy­kazanie, ze pewien związek chemoterapeutyczny po­trafi uporać się ze streptokokami bez szkody dla zaznaczonego organizmu gospodarza, było triumfalnym potwierdzeniem zasady Ehrlicha. W ramach para­dygmatu, który uformował się pod wpływem osią­gnięć prontosilu, możliwe stało się odkrycie doniosło­ści penicyliny. Kiedy w roku 1938 Ernst Chain na propozycję H. W. Florey’a, studiował komunikaty naukowe Fleminga, chodziło mu w rzeczywistości o    inne odkrycie, olisozym, znaleziony przez Fleminga w roku 1922.

W nowej atmosferze myślowej, która za­panowała wraz z użyciem sulfamidów, oraz spóźnio­nym przyjęciem przez wszystkich zasady Ehrlicha Cham natrafiwszy na dane o penicylinie zorien­tował się w jej możliwościach działania wewnątrz żywego ciała i począł je badać; rezultaty znane są niemałej części ludzkości. Nawiasem mówiąc hi­storia penicyliny obrazuje paradygmaty zawodów: metrwałosc wydzieliny grzybka, która zniechęcała  bakteriologa Fleminga, zafrapowała biochemika Chaina. Biochemik zapytał o powód niestabilności i., uzyskał odpowiedź.Według pożytecznej kuhnowskiej koncepcji parady­gmatu, rewolucja naukowa niekoniecznie musi być wydarzeniem wzbudzającym wielką uwagę. Patrząc wstecz dostrzegamy, że Einsteina E = mc2 miało wy­buchnąć bombą atomową, lecz w roku 1905 nie było takiej implikacji-i nie byłoby jej nawet, gdyby już wówczas powszechnie rozumiano teorię względności, do której wzór ten należy.