//////

Archive for Wrzesień, 2011

Mimo należytego szacunku, jakim da­rzył Newtona, Maxwelł nie zdołał wpasować eteru do swojej teorii i nie potrafił też tego nikt inny z podej­mujących taką próbę. W rezultacie Maxwell stał się poniewoli sprawcą kryzysu newtonowskiego parady­gmatu, z czego potem wyłoniła się szczególna teoria względności Einsteina. Tymczasem w szkole Newtona pojawiły się inne trudności. Adams w Anglii i Leverrier we Francji, nie wiedząc o sobie wzajem, przeliczyli nieprawidło­wości w crbicie planety Uran, która zachowywała się nie całkiem tak, jak tego wymagały prawa Newtona, i wywnioskowali z rachunku, że nieprawidłowości te muszą być skutkiem obecności innej planety.

Wyli­czyli, gdzie powinna się ona znajdować, i proszę — kiedy ku wskazanemu skrawkowi nieba skierowano wielki teleskop berliński, czekała już tam nie wykry­ta przedtem planeta, teraz nazwana Neptunem. Było to triumfalnym potwierdzeniem praw Newtona, kiedy jednak podobne odchylenia zaobserwowano w za- chowaniu planety Merkury, nie można ich już było przypisać żadnym zakłóceniom grawitacyjnym tego typu, i z wyjaśnieniem trzeba było poczekać na Ein­steina.Czasem rewolucję przygotowuje przeniknięcie para­dygmatu z obcej dyscypliny. John Dalton (1766—1844) nie był początkowo chemikiem.

Ze względu na odebrane wykształcenie i stosowane po- dejście traktował on mieszanie się gazów czy też łączenie pierwiastków — na przykład w wodę — jako proces fizyczny. Sądził, że potrafi wyjaśnić obser­wowaną jednolitość rozkładów oznaczając względne ; wielkości i ciężary rozmaitych drobin atomowych w eksperymentalnych mieszaninach. Rozumowanie che­mików było skrępowane rozróżnieniem, jakie prze­prowadzali oni między tym, co chemiczne, i tym, co mechaniczne. Jeśli przy zmieszaniu składników wy­dzielało się ciepło, energia, światło bądź też piana itp. to uważano, iż odbyła się reakcja chemiczna; jeśli natomiast drobiny pozostawały rozróżnialne wzroko­wo łub dawały się rozdzielić sposobami mechanicz­nymi, to była to zwykła mieszanina mechaniczna.