//////

Archive for Grudzień, 2011

Bywa też czasem — choć z rzadka — tak, że rewo­lucję w nauce sprawia jedno odrębne odkrycie, które jest kamieniem obrazy dla obowiązujących w danym czasie konwencji i samo daje początek nowemu łań­cuchowi zdarzeń; jak gdyby wytrysło świeże źródło odciągając od starego. Takim świeżym źródłem były promienie X odkryte przez Roentgena.Odkrycie, którego w roku 1895 dokonał Wilhelm  Roentgen, bywa często opisywane jako przypadkowe, * nie był to jednak zwykły zbieg okoliczności, lecz zdarżenie: dobrze przygotowanemu badaczowi przytra­fiła się niespodziewana obserwacja.

Ro­entgen właśnie nad nią prowadził badania. Sir Wil­liam Crpokes zaproponował przyjęcie istnienia czwar­tego — jak to nazwał — stanu materii. Sporządził lampę o kształcie statku powietrznego, w jej węższym końcu umocował katodę (biegun ujemny), w pobliżu zaś drugiego, wybrzuszonego, założył anodę (biegun dodatni), w formie metalowego krzyża. Między tymi biegunami, przez częściową próżnię, Crookes prze­puszczał prąd. „Coś” wówczas promieniowało, wywo­łując jarzenie się szkła w końcu przeciwległym kato­dzie. Wyglądało na to, że owo „coś” promieniuje pro­stoliniowo, gdyż krzyż anodowy odcinał się wyraźnym cieniem na jarzącym się szkle.

Crookes sądził więc, że ma do czynienia ze światłem, dopóki nie przystawił do lampy magnesu: promienie zostały odgięte, co wskazywało, że są strumieniem cząstek materialnych zbyt małych, by można je było pojmować jako ciało stałe, ciecz lub gaz; były czwartym rodzajem czą­stek, obecnie zwane są promieniami katodowymi. One to wytwarzają obraz w kineskopie teleodbiorni- ka, współczesnej udoskonalonej wersji lampy Crookes’a.Roentgen, nieznany profesor fizyki na uniwersyte­cie w Wurzburgu, powtarzał eksperyment Crookes’a starał się wyjaśnić zachowanie hipotetycznych czą­stek. Badał, jak oddziałują one na sole fluoryzujące, które jarzą się pod wpływem naświetlania o pewnych długościach fali.

Kontrolując jeden ze swych ekspe­rymentów umieścił lampę Crookes’a w zaczernionym kartonie, tak iż żadne światło nie mogło się z niego wydostać. 8 listopada 1895 roku zauważył, że próbka owych soli, umieszczona w odległości 12 stóp od lam­py Crookes’a, jarzy się w ciemności. W paradygmacie nie było niczego, co by mogło wytłumaczyć to zjawi­sko, wykraczało ono poza układ odniesienia, do które­go Roentgen przywykł. Zapytany po latach przez słynnego lekarza sir Jamesa Mackenzie, co pomyślał zauważywszy ów fenomen, Roentgen odrzekł; „Po­myślał! Nie myślałem. Badałem.” Jest to — by tak rzec — uwaga antyparadygmatyczna, gdyby bowiem Roentgen starał się właśnie wytłumaczyć owo jarze­nie, nie mógłby się oprzeć na żadnym autorytecie.




PC
Polecane