//////

Archive for Luty, 2012

Niemniej próbując uzgodnić ją z koncepcją mechaniczną, Maxwell zdał sobie sprawę z trudności oraz ze sprzeciwu, jaki jego teoria wzbu­dza. Jedną z trudności było znalezienie materialnego medium, w którym zgodnie z prawami Newtona mo­głyby się rozchodzić fale. Mógłby nim być eter z me­chaniki Newtona, ale Maxwell wysunąwszy taki po­stulat, potem zrezygnował z niego. (Tak na przykład jeśli przekaz świetlny lub radiowy jest ruchem falo­wym rozchodzącym się mechanicznie w eterze, to ob­serwacje nieba i eksperymenty na Ziemi powinny by wykryć przesuwanie się w tym ośrodku: „dryft w ete­rze , otóż mimo wszelkich wysiłków i pomysłowo za­projektowanych przyrządów żadnego takiego dryftu nie wykryto.)

Mimo należytego szacunku, jakim da­rzył Newtona, Maxwelł nie zdołał wpasować eteru do swojej teorii i nie potrafił też tego nikt inny z podej­mujących taką próbę. W rezultacie Maxwell stał się poniewoli sprawcą kryzysu newtonowskiego parady­gmatu, z czego potem wyłoniła się szczególna teoria względności Einsteina. Tymczasem w szkole Newtona pojawiły się inne trudności. Adams w Anglii i Leverrier we Francji, nie wiedząc o sobie wzajem, przeliczyli nieprawidło­wości w crbicie planety Uran, która zachowywała się nie całkiem tak, jak tego wymagały prawa Newtona, i wywnioskowali z rachunku, że nieprawidłowości te muszą być skutkiem obecności innej planety.

Wyli­czyli, gdzie powinna się ona znajdować, i proszę — kiedy ku wskazanemu skrawkowi nieba skierowano wielki teleskop berliński, czekała już tam nie wykry­ta przedtem planeta, teraz nazwana Neptunem. Było to triumfalnym potwierdzeniem praw Newtona, kiedy jednak podobne odchylenia zaobserwowano w za- chowaniu planety Merkury, nie można ich już było przypisać żadnym zakłóceniom grawitacyjnym tego typu, i z wyjaśnieniem trzeba było poczekać na Ein­steina.Czasem rewolucję przygotowuje przeniknięcie para­dygmatu z obcej dyscypliny. John Dalton (1766—1844) nie był początkowo chemikiem.