//////

Archive for Marzec, 2012

Podręczniki podają wobec tego prawa roz­maitych dyscyplin i — w określonych granicach — okazują się równie niezawodne, jak tablica logaryt­miczna bądź almanach żeglarski. Studenci mają się wyuczyć i przyswoić sobie glosarium (rozumowany wykaz) terminów, które w tak określonej wersji będą niechybnie służyć wyznaczonym celom. Odpowiednie miejsce zarezerwowane jest w strukturze nauczania dla konwencji związanych z dominującymi szkoła­mi. Nie znaczy to, by „wszystko było w księgach”, jak oświadczali w średniowieczu scholastycy, kiedy herezją było kwestionowanie kanonów Kościoła lub dzieł Platona i Arystotelesa, czy Wesaliusz, kiedy musiał ukradkiem nocą obrabowywać szubienice, bo za sekcje zwłok groziła klątwa.

Znaczy jednak, że przetworzona wiedza z programu studiów i podręcz­ników stanowi podstawę przy egzaminach i że stu­dentowi z kursów przeddyplomowych nie przyniosą szczęścia nieortodoksyjne, to jest nie należące do do­minującej szkoły poglądy jego wykładowcy. Słucha­czy kursów podyplomowych zachęca się — lub po­winno — do bardziej ryzykanckich postaw. Przed dy­plomem trzeba sobie jednak przyswajać to, co przy­jęte: prawo, teorię, zastosowania i posługiwanie się oprzyrządowaniem (instrumentację). Znajduje to nieuchronnie odbicie w profesjonali­zmie nauki.Naukowiec dzięki wyszkoleniu zyskuje biegłość w którejś z licznych dziedzin nauki.