//////

Archive for Kwiecień, 2012

Odwrotnie, spierając się są oni wszyscy właśnie naukowi, gdyż czynią zadość istotnym warunkom dia- lektyki nauki; bez sporu nie byłoby postępu w nauce. Jedną szkołę stanowi na przykład mniejszość kon­serwatywna (w rodzaju takich, jak Priestley i inni wyznawcy teorii flogistonu, podczas gdy większość już poszła była naprzód), drugą — ryzykancka mniej­szość, która od dowodów przechodzi do śmielszych spekulacji; istnieje też w każdym okresie pogląd, na który zgadza się większość pod przemożnym wpły­wem przywódczych jednostek, kwestionowany wpraw­dzie, ale na ogół akceptowany. Pogląd teri przekształ­ca się w normę; ustanawia wzory w nauczaniu dane­go przedmiotu naukowego, wytycza kierunki badań i konwencje dla praktyki.

Nietrudno zobaczyć jak działa tendencja usztywnia­nia ram dyscypliny naukowej oraz wykluczania bądź niedostrzegania innowacji. Gospodarzenie jakimś za­sobem informacji — a w nauce jest to zasób ogrom­ny — wymaga zaprogramowania go na użytek stu­diujących. W zasadzie dokcnuje się tego przez ustale­nie programu nauczania i układanie podręczników. Wykłady kursowe i podręczniki wyjaśniają przyjęte teorie i przedstawiają świadczące za nimi argumen­ty: udatne zastosowania, zalecane obserwacje i eks­perymenty. Sporo też przyjmują w założeniu jako oczywistość. Trudno na przykład oczekiwać, by stu­dent na własny rachunek odkrywał na nowo prawa Newtona.