//////

Archive for Maj, 2012

Nadal jeszcze naucza się jej w ten sposób i ciągle też stanowi ona samodzielny układ odniesienia, w którym można zrozumieć i zwe­ryfikować jej pojęcia, zasady i prawa. Prace ekspe­rymentalne nad mechanicznym równoważnikiem cie­pła przeprowadzone w początkach XIX wieku dały asumpt do teoretycznych poszukiwań zmierzających do wykrycia głębszych więzi między zjawiskami cie­plnymi i mechanicznymi. Maxwell i Boltzmann zdo­łali w sposób zadowalający wyprowadzić prawo Boyle a-Charles’a z założeń, które umieli sformuło­wać w podstawowych terminach mechaniki. Boltz­mann zdołał zinterpretować zasadę entropii jako wy­raz prawidłowości statystycznej, która charakteryzuje zbiorczo mechaniczne zachowanie cząsteczek.

Zinter­pretowanie w roku 1866 drugiego prawa termodyna­miki jako przynależnego do mechaniki statystycznej położyło kres niezawisłości termodynamiki, aczkol­wiek w szkołach żegluje ona ciągle jeszcze pod wła­sną flagą i chociaż ci, którzy w praktyce dnia co­dziennego prawa jej stosują, mogą nie wiedzieć i nie dbać o to, że termodynamika jest dyscypliną wtórną i że mechanika statystyczna dołączyła ją jak jedną gwiazdkę więcej do swego sztandaru. Sfederowanie takie nie byłoby możliwe w roku 1700, kiedy termo­dynamika ustanawiała dopiero swe naukowe tytuły. Podobnie dziewiętnastowieczna chemia była niespro- wadzalna do dziewiętnastowiecznej fizyki.

Natomiast w XX wieku znajomość atomów, ich rozmieszczenia w cząsteczkach oraz sił je wiążących oznacza, że che­mię można sformułować w terminach fizyki.Większość nauk cechowały rozbieżności między roz­maitymi szkołami teoretycznymi. Inaczej niż w śred­niowieczu nie chodzi tym razem o scholastykę, lecz rzetelny spór wokół zaobserwowanych faktów przy­rodniczych. Obserwacja i eksperyment mogą ograni­czać rolę przekonań naukowych i nieuchronnie to czy­nią, niemniej nigdy nie może się obejść bez próbnych interpretacji owych faktów, to jest bez powszechnie rzetelnie wyznawanych i często sprzecznych między sobą poglądów. Nie znaczy to, by rzecznicy którego­kolwiek z konkurencyjnych poglądów byli „nienauko­wi”.