//////

Archive for Sierpień, 2012

Odwrotnie, spierając się są oni wszyscy właśnie naukowi, gdyż czynią zadość istotnym warunkom dia- lektyki nauki; bez sporu nie byłoby postępu w nauce. Jedną szkołę stanowi na przykład mniejszość kon­serwatywna (w rodzaju takich, jak Priestley i inni wyznawcy teorii flogistonu, podczas gdy większość już poszła była naprzód), drugą — ryzykancka mniej­szość, która od dowodów przechodzi do śmielszych spekulacji; istnieje też w każdym okresie pogląd, na który zgadza się większość pod przemożnym wpły­wem przywódczych jednostek, kwestionowany wpraw­dzie, ale na ogół akceptowany. Pogląd teri przekształ­ca się w normę; ustanawia wzory w nauczaniu dane­go przedmiotu naukowego, wytycza kierunki badań i konwencje dla praktyki.

Nietrudno zobaczyć jak działa tendencja usztywnia­nia ram dyscypliny naukowej oraz wykluczania bądź niedostrzegania innowacji. Gospodarzenie jakimś za­sobem informacji — a w nauce jest to zasób ogrom­ny — wymaga zaprogramowania go na użytek stu­diujących. W zasadzie dokcnuje się tego przez ustale­nie programu nauczania i układanie podręczników. Wykłady kursowe i podręczniki wyjaśniają przyjęte teorie i przedstawiają świadczące za nimi argumen­ty: udatne zastosowania, zalecane obserwacje i eks­perymenty. Sporo też przyjmują w założeniu jako oczywistość. Trudno na przykład oczekiwać, by stu­dent na własny rachunek odkrywał na nowo prawa Newtona.

Podręczniki podają wobec tego prawa roz­maitych dyscyplin i — w określonych granicach — okazują się równie niezawodne, jak tablica logaryt­miczna bądź almanach żeglarski. Studenci mają się wyuczyć i przyswoić sobie glosarium (rozumowany wykaz) terminów, które w tak określonej wersji będą niechybnie służyć wyznaczonym celom. Odpowiednie miejsce zarezerwowane jest w strukturze nauczania dla konwencji związanych z dominującymi szkoła­mi. Nie znaczy to, by „wszystko było w księgach”, jak oświadczali w średniowieczu scholastycy, kiedy herezją było kwestionowanie kanonów Kościoła lub dzieł Platona i Arystotelesa, czy Wesaliusz, kiedy musiał ukradkiem nocą obrabowywać szubienice, bo za sekcje zwłok groziła klątwa.

Znaczy jednak, że przetworzona wiedza z programu studiów i podręcz­ników stanowi podstawę przy egzaminach i że stu­dentowi z kursów przeddyplomowych nie przyniosą szczęścia nieortodoksyjne, to jest nie należące do do­minującej szkoły poglądy jego wykładowcy. Słucha­czy kursów podyplomowych zachęca się — lub po­winno — do bardziej ryzykanckich postaw. Przed dy­plomem trzeba sobie jednak przyswajać to, co przy­jęte: prawo, teorię, zastosowania i posługiwanie się oprzyrządowaniem (instrumentację). Znajduje to nieuchronnie odbicie w profesjonali­zmie nauki.Naukowiec dzięki wyszkoleniu zyskuje biegłość w którejś z licznych dziedzin nauki.




PC
Polecane