//////

Archive for Październik, 2012

Komputer niesły­chanie przyspieszył postęp nauki szybko gromadząc wiedzę, grupując nowe odkrycia i bezzwłocznie prze­kształcając w praktyczne innowacje wyniki osiągnię­te w gabinetach i pracowniach. W rezultacie wiedza – sześć milionów komunika­tów naukowych, z tempem przyrostu pół miliona rocznie stała się informacyjną Niagarą, liczba nau- kowcow podwaja się co dziesięć lat, nauka zaś coraz bardziej rozdziela się na specjalności prawie już nie­zdolne porozumieć się ze sobą, ponieważ każda wynajduje dla własnej wygody odrębny, unikalny język a „filozofia przyrody” tonie w powodzi wyników do­świadczalnych. Nie dziw więc, że zwykły myślący człowiek — laik — czuje się zastraszony i patrzy na naukowców jak na nowy stan kapłański, który wy­twarza i przechowuje własne tajemnice.

Nie jest intencją tych rozważań przygotowanie czytelnika do godności celebranta. Mają mu one do­starczyć pewnego wglądu w procesy nauki i wspomóc na tyle, by jego udziałem stało się raczej miejsce w debacie o nieograniczonym repertuarze odpowie­dzi, niż podsłuchiwanie pod drzwiami zamkniętego seminarium, oraz by mógł sobie wytworzyć własne poglądy o przyszłych ewentualnościach i o tym, do­kąd zmierza nauka.Aby przypomnieć, że w metodzie naukowej, od któ­rej zależy cała argumentacja, nie ma nic onieśmiela­jącego, podsumujmy ten wywód takim oto prostym przykładem zasad Bacona.Ktoś interesuje się zwierzętami i zauważa, iż jedne mają długie ogony, inne krótkie, jeszcze zaś inne, mianowicie istoty ludzkie, nie mają w ogóle ogona (ów ktoś nigdy nie widział sporadycznie zdarzającego się ogoniastego noworodka).

Jedne jadają mięso, inne — trawę, a jeszcze inne — i to, i tamto. I tak dalej. Jednakże ów ktoś zauważa także, iż cała grupa zwierząt, obejmująca również istoty ludzkie, ma pewną cechę wspólną: wszystkie one karmią swe młode piersią. Ów ktoś zaklasyfikowuje więc tę gru­pę jako „zwierzęta mlekodajne” lub, jeśli zna łacinę, jako mammalia (sutkowe), czyli ssaki. Znamienne wy­daje mu się jeszcze coś innego: zauważył, że żadne ssaki nie składają jaj. Mając te dane ów ktoś po­wiada: „Zwierzęta, które karmią swoje młode piersią, przypuszczalnie nie składają jaj.” Jest to hipoteza, stwierdzenie tymczasowe, i właśnie wychodząc od niego ów ktoś podejmuje dalsze badania, a może ich być bardzo ‚dużo. I w lasach, na fermach, w ogrodach zoologicznych, gdziekolwiek szuka — wszędzie po­twierdza swe spostrzeżenie, ża ssaki nie składają jaj.