//////

Archive for Czerwiec, 2013

Przed eksperymentem i w prze­rwach niechaj was spowija fantazja, ale w trakcie eksperymentu trzymajcie ją z dala, by nie ucierpiała wasza zdolność obserwacji.” Uczony usiłuje osiągnąć doskonałość w sprowadza­niu wszystkiego do dokładnych pomiarów. Podaje on w wątpliwość nawet dane zmysłowe, które składają się na jego obserwacje, i często polega na czujnikach, które okazują się bardziej niezawodne i precyzyjniej­sze niż on sam. Jest — niemniej niż poeta — wrażli­wy na uroki tęczy, ale czytać je będzie również w angstremach (jednostkach długości fal). Nerwy wę­chowe i brodawki smakowe pozwalają mu cieszyć się bukietem i smakiem wina, lecz wymagająca Pani Nauka oczekuje, iż opowie o nich środkami chroma­tografii jako o związkach aromatycznych.

Uczony mo­że się rozkoszować piękną muzyką, lecz aby nadać dźwiękowi znaczenie bardziej naukowe, zredukuje go do chromatyki, częstotliwości i amplitudy fal dźwię­kowych. Zauważy, że górną granicą słyszalności jest dla człowieka około 20 000 drgań na sekundę, nato­miast jego instrumenty naukowe wykrywają, jak się okazuje częstotliwość 100 000 000 drgań na sekun­dę. Jego ludzkie doświadczenie ciepła i zimna często nie potrafi sprostać zakresowi i precyzji temperatur, jakimi posługuje się on nieraz w swych eksperymen­tach. Dokładne pomiary mają istotne znaczenie, ponie­waż każdy eksperyment musi być powtarzalny nie tylko dla niego samego, lecz także dla innych ludzi nauki, zawsze i wszędzie.

Wiedza ścisła jest ilościowa, nie zaś jakościowa.Baczny czytelnik zauważył już pewnie pokrętne stosowanie terminu „uczony”. Używam go świadomie. Słowo „naukowiec” (scientist) nigdy nie występowało w języku angielskim — ani zresztą, o ile mi wiadomo, w żadnym języku — przed rokiem 1840. Jeszcze w roku 1895 londyńskie „Daily News” uskarżały się na ten „amerykański neologizm”. H. G. Wells zawsze też j           wolał „uczonego” od „naukowca”. Rozróżnienie jest istotne, ponieważ „-owiec” ( oznacza pojawienie i   się zawodowego badacza i rozwój specjalności, z któ­rych każda ma odrębną i sobie tylko właściwą termi­nologię („wsobnego chowu”).




PC
Polecane