//////

Archive for Maj, 2014

Zapewne tu tkwi źródło problemów z anonimowymi nadawca­mi treści niepożądanych (programów pornograficznych i in.)- To przecież uświadomienie owych zagrożeń – było jedną z istotnych przyczyn wprowa­dzenia przez twórców sieci telekomunikacyjnych, łączących ośrodki aka­demickie na świecie – zakazu wykorzystywania sieci do wymiany infor­macji politycznych, komercyjnych, tajnych i religijnych.Ze zjawiskiem globalizacji rozprzestrzeniania informacji związana jest zatem nie tylko dostrzegana powszechnie kwestia jej nadmiaru, powodu­jącego powstawanie tzw. „szumu informacyjnego”. Jak zauważa B. Gołę­biowski,owa „globalizacja” wiąże się również z możnością: „sterowania świadomością, manipulacji poglądami, przekonaniami, prowadzenia indok­trynacji środkami „nibydemokratycznymi” drogą agresji informatycznej i „gwałtu symbolicznego”.

Wymaga to przysposobienia uczniów do kry­tycznego korzystania z informacji dostępnych w sieciach oraz budowania „szczególnej odporności na wszelką manipulację, indoktrynację, naduży­cie etyki przekazu.” Edukacja jest nieuchronnie związana ze stosunkami władzy, na co wska­zywał zasadnie B. Bernstein.* Jego zdaniem „instytucje oświatowe są […] we współczesnych społeczeństwach najdonioślejszą płaszczyzną dystrybucji kodów rozwiniętych, a zatem i kształtowania przyszłych twórców kultu­ry oraz kontrolerów procesu jej odtwarzania.”Jeśli B. Bernstein miał ra­cję, a nic nie wskazuje na to by się mylił, to należy uznać również logicz­ną konsekwencję jego myśli, że: „kontrola nad tym procesem określa z jednej strony dostęp do najważniejszych z punktu widzenia władzy form dyskursu (czyli dziedzin znaczeń wraz z regułami ich tworzenia i komuni­kowania), z drugiej zaś strony oznacza możliwość – dzięki rekon- tekstualizacji znaczeń – panowania nad zakresem i sposobami interpretacji tekstów przekazywanych tym, którzy dostęp do określonych form dyskur­su uzyskali.”

Zbyt płytko rozumiane, techniczne w swej istocie – koncepcje klasy, czy szko­ły wirtualnej – dewaluują osobową obecność nauczyciela w procesie kształ­cenia. Rzecz przy tym nie tylko w konieczności pokonania (nieistotnego, jak się zwykło sugerować) problemu blokowania treści nie chcianych. Realnym czyni go przecież coraz powszechniejsza możliwość korzystania z sieci teleinformatycznych za pośrednictwem łączy satelitarnych (nieskom­plikowany dostęp, znaczne tempo przekazywania danych wizyjnych i dźwiękowych, pojemność kanałów transmisyjnych). Problem w tym, ze autentyczne kształtowanie pożądanych postaw zachodzi w bezpośrednim kontakcie wychowanek-wychowawca (przykładem najlepszym dostrzeże­nia tej wartości, jej docenienia są relacje uczniów o swych mistrzach-na- uczycielach, wykraczające znaczeniowo poza „sentymentalizm wspommen młodości utraconej”).