//////

Archive for Październik, 2014

Wymaga to przysposobienia uczniów do kry­tycznego korzystania z informacji dostępnych w sieciach oraz budowania „szczególnej odporności na wszelką manipulację, indoktrynację, naduży­cie etyki przekazu.” Edukacja jest nieuchronnie związana ze stosunkami władzy, na co wska­zywał zasadnie B. Bernstein.* Jego zdaniem „instytucje oświatowe są […] we współczesnych społeczeństwach najdonioślejszą płaszczyzną dystrybucji kodów rozwiniętych, a zatem i kształtowania przyszłych twórców kultu­ry oraz kontrolerów procesu jej odtwarzania.”Jeśli B. Bernstein miał ra­cję, a nic nie wskazuje na to by się mylił, to należy uznać również logicz­ną konsekwencję jego myśli, że: „kontrola nad tym procesem określa z jednej strony dostęp do najważniejszych z punktu widzenia władzy form dyskursu (czyli dziedzin znaczeń wraz z regułami ich tworzenia i komuni­kowania), z drugiej zaś strony oznacza możliwość – dzięki rekon- tekstualizacji znaczeń – panowania nad zakresem i sposobami interpretacji tekstów przekazywanych tym, którzy dostęp do określonych form dyskur­su uzyskali.”

Zbyt płytko rozumiane, techniczne w swej istocie – koncepcje klasy, czy szko­ły wirtualnej – dewaluują osobową obecność nauczyciela w procesie kształ­cenia. Rzecz przy tym nie tylko w konieczności pokonania (nieistotnego, jak się zwykło sugerować) problemu blokowania treści nie chcianych. Realnym czyni go przecież coraz powszechniejsza możliwość korzystania z sieci teleinformatycznych za pośrednictwem łączy satelitarnych (nieskom­plikowany dostęp, znaczne tempo przekazywania danych wizyjnych i dźwiękowych, pojemność kanałów transmisyjnych). Problem w tym, ze autentyczne kształtowanie pożądanych postaw zachodzi w bezpośrednim kontakcie wychowanek-wychowawca (przykładem najlepszym dostrzeże­nia tej wartości, jej docenienia są relacje uczniów o swych mistrzach-na- uczycielach, wykraczające znaczeniowo poza „sentymentalizm wspommen młodości utraconej”).

Wszelkie próby zerwania więzi emocjonalnej mię­dzy obu podmiotami procesu kształcenia – nauczycielem i uczniem (Internet stwarza taką możliwość) – podejmowane są jawnie lub nieświadomie w imię restytuowania idei społeczeństwa bez szkoły.W rzeczy samej, dotychczasowe próby zastosowania komputerów w sfe­rze kształcenia zdają się mieścić bardziej w nurcie alternatywnych roz­wiązań edukacyjnych (koncepcje nauczania-uczenia się na odległość „w za­mian” szkoły tradycyjnej) oraz paradygmatu deskolaryzacji (koncepcje traktujące komputer i sieć teleinformatyczną jako środki służące likwida­cji zinstytucjonalizowanego kształcenia), niż szkoły restaurowanej, czy jak ją nazywa Cz. Kupisiewicz>2 – szkoły ustawicznie doskonalonej (której wzorzec najbliższy jest autorowi niniejszej pracy).

Zwłaszcza, że pojawiają się już pierwsze technologiczne (sieci teleinformatyczne) i programowe (distance education) możliwości takich rozwiązań.Nauczanie na odległość nie jest zjawiskiem nowym. Juz w 1728 r. ukazało się w Stanach Zjednoczonych ogłoszenie prasowe o nauczaniu korespondencyjnym, które stosowane jest w szeregu krajów do czasów współczesnych. Jednak dzięki rozwojowi informatyki oraz technologu komputerowych i telekomunikacyjnych powstały inne, zaawansowane tech­nicznie środki i formy organizacyjne kształcenia na odległość.W literaturze przedmiotu’* spotkać można różne pojęcia, określające owo kształcenie: distance leaming, distance teaching, distance education, teleteaching, teaching by network, telematic education itd. Spróbujmy przy­bliżyć znaczenia niektórych, częściej spotykanych terminów.




PC
Polecane